RSS
 

Prosto z pieca – „Nie dla Ciebie”

28 lut

nie dla ciebieNie mogłam doczekać się, aż przeczytam tę książkę. To niesamowite uczucie, trzymać w rękach coś, co jeszcze nie ukazało się na księgarnianych półkach. To trochę jak mieć do czynienia z nowo narodzonym dzieckiem. Skąd w ogóle dorwałam się do „Nie dla Ciebie” Beaty Worobiec? Z mojego bloga. A właściwie z jednego komentarza, gdzie Beata zaproponowała mi przeczytanie „Oka Kanaloa”. Zresztą mam nadzieję, że dzięki jej życzliwości niedługo pojawi się recenzja i tej (wydanej całkiem niedawno) książki.

Ale do rzeczy! Jak zwykle nie mogę się powstrzymać od opisania całej tej otoczki, bo była równie ekscytująca jak sama książka. „Nie dla Ciebie” z czystym sumieniem zaliczyłabym do literatury erotycznej. Wyobraźcie sobie taką dłuuugą linię, na której początku znajduje się legendarne (trudno powiedzieć czy w pozytywnym tego słowa znaczeniu) „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, a na drugim końcu subtelne opisy zbliżeń na przykład umieszczone w literaturze Sapkowskiego. Książkę Beaty umieścimy mniej więcej pośrodku tego kontinuum.

Bohaterem jest Dawid, którego, jeżeli dorwałabym kiedyś w swoje ręce, rozerwałabym na strzępy. Chłopak uważa się za porządnego faceta, mistrza w fachu podrywania. Zaangażowany jest w dwa poważniejsze związki i kilkanaście pomniejszych. Twierdzi, że te dwa główne opierają się na miłości… Jednak to uczucie jest tak potwornie zniekształcone w jego umyśle, że jako przyszły psycholog z czystym sumieniem zaprosiłabym go do siebie na terapię.

Życie Dawida to głównie seks i podryw. Sam twierdzi, że w grę chodzi także kariera w korporacji i turnieje tenisa, ale raczej czytelnik widzi coś innego. Mam tylko szczerą nadzieję, że książka nie jest oparta na faktach, mimo dedykacji autorki „(…) dla Soni. Jedynej, która tkwiła w bagnie, choć nie miała o tym pojęcia”. Po prostu wolałabym nie wierzyć, że po świecie chodzą tak zapatrzeni w siebie faceci jak Dawid. Najciekawsze są momenty, w których ocenia on zdradę. Przedstawia kolejne aspekty i zawsze twierdzi, że zdrada konkretnego typu a) jest winą kobiety b) kobiecie, która by się jej dopuściła, nigdy nie powinna zostać odpuszczona. Cholerny hipokryta…

Wiecie co? Chyba to najbardziej lubię w tej książce. Właśnie to, że wzbudza takie skrajne emocje. Dawno temu w liceum nauczycielka od WOKu twierdziła, że książki, które służą jedynie wzbudzaniu emocji to zwykły kicz. Ale tak zupełnie szczerze – gdybym chciała przeczytać coś bez mrugnięcia okiem, to po prostu sięgnęłabym po encyklopedię.

Ciekawa jest też postać Sonii. Jakkolwiek bardzo jej współczuję takiego faceta jak Dawid, to z całym szacunkiem, nie wytrzymałabym z nią dłużej niż kilku godzin. Nie powinnam usprawiedliwiać tego durnia, ale wyjechałabym do tej drugiej kobiety, zerwała kontakt i najlepiej zmieniła numer telefonu, ot co!

Jeszcze kilka słów na temat języka książki. Wiecie, pojawia się kilka literówek, książka jest przed wydaniem i w ogóle… Jeśli chodzi o styl, nie ma się czego przyczepić, czyta się szybko i przyjemnie, nawet można pokusić się o stwierdzenie, że jest to „książka na jeden wieczór”. Jedyne, co bardzo, ale to bardzo mnie drażni, to wrzucanie co jakiś czas tytułów i autorów piosenek, których bohaterowie słuchają w danej chwili. Służy to na pewno budowaniu odpowiedniego nastroju, ale są ku temu inne środki. Na dobrą sprawę po prostu nie chciało mi się przerzucać z pdf-a na przeglądarkę i wyszukiwać konkretnych piosenek. Wolałabym odpowiedni opis, który wprowadziłby mnie w sytuację.

Książka jest kontrowersyjna, sporo w niej scen seksu. Mam jednak przeczucie, że gdyby została wydana jakiś miesiąc przed Greyem i zauważona przez obcojęzycznego wydawcę, to w lutym tego roku każdy szedłby do kina na „Nie dla Ciebie”. A jeśli chcecie…. Jeśli chcecie zobaczyć, czym tak bardzo się zachwycam, to zajrzyjcie na beatapisze.pl Jak ładnie się uśmiechniecie, to dostaniecie kilka fragmentów :)

Samych dobrych książek Kochani i do następnego razu!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Przeczytane w 2015

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz